Mieszkaniec naszego miasta bohaterem dnia
Ta historia obiegła lokalne media w ciągu kilku godzin
To miał być zwyczajny dzień. Nic nie zapowiadało tego, co miało się wydarzyć. A jednak — jak donoszą świadkowie — Bohater/ka dnia po raz kolejny wywrócił/a codzienność do góry nogami. Sprawa jest tak głośna, że komentują ją już nawet osoby, które normalnie niczego nie komentują.
Wszystko zaczęło się niepozornie. Zwykły poranek, zwykła kawa, zwykły uśmiech rzucony w stronę świata. To właśnie ten uśmiech, jak twierdzą znawcy tematu, uruchomił lawinę wydarzeń, o których mówi dziś cała okolica. „Nigdy w życiu nie widziałem czegoś takiego” — przyznaje jeden ze świadków, który wolał zachować anonimowość, ale i tak wszyscy wiedzą, że to Bogdan spod trójki.
„Nie robię nic wyjątkowego, po prostu staram się być w porządku wobec ludzi."
Redakcja dotarła do bliskich Bohater/ka dnia. Wszyscy zgodnie potwierdzają: to nie jest pierwszy raz. „Ona/on ma to od zawsze. My już nawet przestaliśmy się dziwić” — słyszymy w rozmowie telefonicznej, która trwała 47 minut, bo trudno było skończyć, gdy tyle było do powiedzenia.
Co na to eksperci?
Zapytaliśmy o zdanie specjalistów z różnych dziedzin. Psycholog, socjolog, a nawet meteorolog (na wszelki wypadek) — wszyscy byli zgodni. „To fenomen, który wymyka się klasyfikacjom. Można go tylko przyjąć i cieszyć się, że jest” — komentuje profesor, który poprosił, żeby nie podawać jego pełnej afiliacji, bo się wzruszył.
Sprawa rozwojowa. Będziemy Państwa informować na bieżąco. A tymczasem — jeśli spotkacie dziś Bohater/ka dnia — powiedzcie coś miłego. Zasłużył/a.
